Referendum w Krakowie: Miszalski odwołany. Co wydarzy się i jakie konsekwencje tej decyzji w najbliższych miesiącach?

Referendum: jego wyniki.


Referendum zorganizowane 24 maja 2026 roku w sprawie odwołania z funkcji Prezydenta Miasta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa. Dziś rano poznaliśmy wyniki tego referendum.

W przypadku głosowania nad odwołaniem prezydenta.

Uprawnieni do głosowania: 587 637 osób
Wydane karty (Frekwencja): 176 228 (29,99%)
Wymagany próg ważności: 158 555 ważnych kart (Referendum jest WAŻNE)
Głosy ważne ogółem: 175 212

ZA odwołaniem (TAK) 171 581 (97,93%)
PRZECIW odwołaniu (NIE) 3 631 (2,07%)

Prezydent miasta został odwołany z funkcji.

W przypadku rady miasta.

Uprawnieni do głosowania: 587 637 osób
Wydane karty (Frekwencja): 176 115 (29,97%)
Wymagany próg ważności: 179 792 wydane karty (Referendum jest NIEWAŻNE – zabrakło 3 677 kart)
Głosy ważne ogółem: 174 980

ZA odwołaniem (TAK) 167 981 (96,00%)
PRZECIW odwołaniu (NIE) 6 999 (4,00%)

Rada miasta nie została odwołana ze stanowiska ze względu na brak frekwencji.

Natomiast można powiedzieć, że jest skrajnie niepopularna i niepopierana przez mieszkańców miasta.

Kalendarz administracyjny i wyborczy.

25 maja 2026 r. (Oficjalne ogłoszenie wyników i wygaszenie mandatu)
Miejska Komisja ds. Referendum publikuje protokoły w Wojewódzkim Dzienniku Urzędowym. Z tym dniem mandat Aleksandra Miszalskiego zostaje formalnie wygaszony, a on sam przestaje pełnić funkcję prezydenta.
Do 27 maja 2026 r. (Przejęcie obowiązków przez Sekretarza Miasta)
Do czasu wyznaczenia komisarza bieżącymi sprawami urzędu i zarządzaniem kryzysowym kieruje dotychczasowy Sekretarz Miasta, Antoni Fryczek. Nie może jednak podejmować kluczowych decyzji strategicznych.
Przełom maja i czerwca 2026 r. (Powołanie Komisarza Rządowego przez Premiera)
Prezes Rady Ministrów (Donald Tusk), na wniosek Wojewody Małopolskiego, powoła Komisarza Rządowego. Komisarz przejmie pełnię władzy wykonawczej w mieście aż do momentu zaprzysiężenia nowego prezydenta wybranego w wyborach.
Do 8 czerwca 2026 r. (Rozporządzenie Premiera o przedterminowych wyborach)
Premier musi wydać oficjalne rozporządzenie o zarządzeniu przedterminowych wyborów w Krakowie. Dokument ten określi dokładną datę głosowania oraz szczegółowy, dniowy kalendarz wyborczy (terminy rejestracji komitetów, zgłaszania kandydatów itp.).
Czerwiec – Lipiec 2026 r. (Kampania wyborcza i rejestracja kandydatów)
Okres intensywnej letniej kampanii wyborczej. W tym czasie komitety muszą zebrać podpisy i oficjalnie zgłosić Miejskiej Komisji Wyborczej swoich kandydatów na prezydenta Krakowa.
Połowa sierpnia 2026 r. (I Tura przedterminowych wyborów prezydenckich)
Głosowanie musi odbyć się w dzień ustawowo wolny od pracy, najpóźniej w 90. dniu od daty ogłoszenia wyników referendum. Ze względu na środek wakacji kluczowa dla ostatecznego wyniku będzie frekwencja osób, które nie wyjechały na urlopy.
Koniec sierpnia 2026 r. (Ewentualna II Tura wyborów)
Jeśli w pierwszej turze żaden z kandydatów nie uzyska więcej niż 50% ważnych głosów, dwaj kandydaci z najlepszymi wynikami zmierzą się w dogrywce dwa tygodnie później.

Kalendarz wyborczy wypada w najgorszym okresie frekwencyjnym: w sierpniu — w środku urlopów wypoczynkowych.
Dodatkowo niepopularność wyborów lokalnych, a zwłaszcza międzykadencyjna, może spowodować skrajnie niską frekwencję i niestandardowe wyniki wyborów.
Ta dyscyplina elektoratu będzie grała pierwsze skrzypce, a nie program wyborczy danych osób czy partii.

Część główna: analiza i interpretacja głosowania na przyszłość polityczną w skali ogólnokrajowej.

Głosowanie było jednomyślne za odwołaniem prezydenta; prawie 98% głosów to de facto błąd statystyczny w przypadku głosów za nieodwołaniem.

Widzimy bardzo dużą mobilizację tych, którzy chcieli odwołać prezydenta, oraz brak reakcji tych, którzy chcieli utrzymać prezydenta.
Przeprowadzono kampanię demobilizującą, która miała na celu uratowanie prezydenta.
Według danych za 25 maja, oceniając po fakcie, to naprawdę była jedyna dostępna strategia.
Chwyt nie demokratyczny, ale konieczny do ocalenia prezydenta. Nie udało się Prezydentowi, natomiast ocalono Radę Miasta, i to jest bardzo ciekawe w kontekście wyborów.

W przypadku nieodwołania Rady Miasta następuje ponowny wybór jedynie prezydenta:
Zgodnie z Kodeksem Wyborczy (Art. 478 § 4 w związku z art. 488) zdejmuje z komitetów obowiązek rejestracji radnych. Przepisy mówią jasno:
Liczba podpisów: W miastach powyżej 100 000 mieszkańców (a więc i w Krakowie) zgłoszenie kandydata na prezydenta musi być poparte podpisami co najmniej 3000 wyborców.

Próg wejścia jest nieprawdopodobny do tego, aby zostać kandydatem, i praktycznie każdy z ulicy, gdyby miał chęci, czas i minimalne środki, mógłby kandydować na prezydenta.
Oznacza to wysyp kandydatów na prezydenta i liczba może być naprawdę niewidziana podczas wyborów. Dlatego w żadnym wypadku nie będę komentował giełdy nazwisk, bo może się pojawić i 5 Janów Kowalskich nie warto.

Zobaczymy obecnie, jak będzie wyglądał cały proces, i jest niezwykle korzystny dla partii.
Dlaczego? Nie wymaga takiego zaangażowania administracyjnego, strukturalnego i finansowego. Kampania prezydencka będzie po prostu tańsza niż pełna kampania z wyborami do rady.
A trzeba pamiętać, że w przyszłym roku są wybory parlamentarne. Będzie potrzebna każda złotówka na promocję własnej partii i kandydatów, aby uzyskać jak najwyższy wynik.
Jednocześnie też otwiera drogę ludziom z ulicy na kampanie. Promocja będzie zapewniona po części dzięki mediom regionalnym, jak i krajowym, bo ludnościowo 2. miasto w kraju będzie bardzo ważnym punktem wyborczym. Zapewnienie aktywności w mediach społecznościowych można zapewnić niewielkim nakładem finansowym, zwłaszcza że to jest krótka kampania.

Dlatego uważam, że widzimy wybory niejedyne w swoim rodzaju, ale bardzo wyjątkowe na wyjątkowych warunkach, które całkowicie wywracają stół gry politycznej. Tutaj oczywistości przestają mieć znaczenie i chcę w ten sposób przejść do drugiej części tematu.

Przełożenie przedterminowych wyborów na krajową rzeczywistość polityczną.

Przedterminowe wybory mają bezpośrednie przełożenie na politykę krajową.
Wchodzimy w coś, czego wielu nie chce, jak partie, tak jak społeczeństwo, zaczynamy kampanię wyborczą do parlamentu. Wiem, że wybory dopiero za ponad 16 miesięcy, ale to już jest nieuniknione.
Pod koniec sierpnia, kiedy kampania się rozstrzygnie, wybory będą za 13 miesięcy i już pauzy nie będzie, a jeśli nawet, to tylko na okres 2–3 miesiące do końca 2026 roku, ale bardzo to w wątpliwości, zwłaszcza dla mniejszych partii.
Rozkręcimy długą kampanię wyborczą, w której w okresie kwiecień–sierpień 2027 roku ujawnią się zadyszka i niezwykłe zmęczenie społeczeństwa.

Natomiast samym problemem jest wynik wyborczy: jeśli partie szeroko pojętej prawicy (PiS, Konfederacja i Koronna Polska) uzyskają dobre wyniki wyborów, będzie to trzęsienie ziemi i jednoczesne utrzymanie tendencji z wyborów prezydenckich z poprzedniego roku. Nie muszą wygrać, muszą pokazać, że istnieją na akceptowalnym poziomie.
Jest to bardzo niebezpieczne na poziomie krajowym. To jest ostateczny test dla partii, w którym w warunkach realnych, a nie teoretycznych, można sprawdzić swoje poparcie. Ono będzie zakrzywione przez aspekt lokalny, ale będzie miało kontekst krajowy.

We wszelkich kalkulacjach najlepiej byłoby, aby odwołane zostały obie struktury, bo zasadniczo można byłoby ograniczać efektywność mniejszych sił, a większe siły by się koncentrowały w grupy.
Natomiast odwołanie jednej struktury otwiera zbyt wiele opcji, zwłaszcza w trudnym okresie czasowym, i jest sytuacją, z jednej strony dobrą, a z drugiej niezwykle skomplikowaną. To są dylematy, które nie powstają w standardowych warunkach. Dlatego, widząc tę sytuację, powiem jedno: te wybory mają o wiele większe znaczenie niż można przypuszczać i do końca nie znamy, jak one zmieniają tę przyszłość. Sytuacja jest krytyczna. Dobre poparcie poszczególnych partii może przywrócić je do życia i dać rozpęd na 1. okres wyborczy do zadyszki. Jednocześnie słabe wyniki mogą je osłabić nie do wyborów, bo aż tak długo efekt nie będzie trwał, ale osłabi je właśnie w tym 1. okresie.

Wybory te są niespodziewane, bo mało osób uznawało, że to referendum będzie sukcesem; było jednocześnie poza głównym nurtem informacyjnym, było gdzieś obok i lekceważono temat jako taki.
To lekceważenie w obliczu wyników przyniosło niespodziewaną sytuację, w której wszyscy będą musieli przeorganizować swoje plany na okres wakacyjny, w którym parlament ma wakacje i jest problem, bo wakacje się skończyły. Nawet bym powiedział, że się nie zaczną i trzeba postawić sobie kluczowe pytania: co teraz i jak to szybko przeorganizować. Koalicja ma liczne problemy organizacyjne i komunikacyjne. Te wszystkie czynniki stawiają obecną przyszłość polityczną pod znakiem zapytania.

Dodatkowy temat: media społecznościowe i problemy polaryzacji w referendum i polityce.

Ordynację wyborczą, dzięki której odwołano prezydenta Krakowa, ustanowiono 20 lat temu, w latach 2005–2006, właśnie po to, aby dać szansę społecznościom lokalnym na odwołanie danych przedstawicieli. Mimo ułatwień ordynacja nie daje dużych szans na odwołanie przedstawicieli referenda; kończy się często niepowodzeniem ze względu na frekwencję i niepopularność referendów.
Więc mówienie, że 30% społeczeństwa odwołało prezydenta przy nieobecności 70%, to kogo można winić? Jak te 30% głosowało praktycznie jednomyślnie za odwołaniem, jak te kolejne 20%, które mogłyby realnie przyjść, miałyby zmienić sytuację, to jest właśnie najwyższa wartość demokracji. Możliwość głosowania w referendum, kiedy widzimy, że coś jest nie tak, że rządzą źli ludzie i należy w ramach ostatecznego aktu odwołać go w ramach tego aktu demokracji.

Nie należy zmieniać tej ordynacji, bo nie jest winna ordynacja, a ludzie, którzy rządzą, i ludzie, którzy nie chcą w ramach aktów demokracji iść i zagłosować.
Bo ordynacja została po to stworzona w czasach, kiedy nie było polaryzacji politycznej, i w zamyśle tych, którzy to tworzyli, dawała szansę społeczeństwom. Dlatego nie akceptuję żadnego głosu mówiącego o zmianie prawa, bo nie możemy być zakładnikami jednej decyzji jednego społeczeństwa nie nie i nie. Dlatego populizm i to, że PiS i szeroko pojęta prawica mogą wszystko, są nieprawdą.
Prawda jest, że może nastać fala referendów w skali kraju, że miasta te są bardzo niepewne i ich społeczności mogą wystąpić o referendum i próbę rozliczenia władzy. Co nie zmienia faktu, że te referenda mają 100% szansy powodzenia, a mają mniej niż 50%.

Dlatego nie kupuję żadnych tych historyjek, jak tak można. To układane przez partie przekazy, które mają ze zdwojona siłą zdyskredytować to referendum, przyszłe referenda, obecne prawo i dać w potencjalnym wariancie wymówkę do zmiany ordynacji. Nie dajcie się tak manipulować. Obecna ordynacja jest dobrze wyważona i ludziom to przeszkadza w obecnie spolaryzowanej polityce.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zmierzch Żniwiarza. Jak wojna na Bliskim Wschodzie zdemolowała amerykańską flotę MQ-9 Reaper

Izrael historia przeobrażenia się państwa w nowe imperium zła na przestrzeni 2023–2026 roku.