Zmierzch Żniwiarza. Jak wojna na Bliskim Wschodzie zdemolowała amerykańską flotę MQ-9 Reaper
Opis strat poniesionych w latach 2023–2026
Dziś, pomimo że weszliśmy w erę dronów, dalej jest sprzętem, który nie ma swojego odpowiednika i jest wystarczająco dobry.
Natomiast wojna na Bliskim Wschodzie, która rozpoczęła się w październiku 2023 roku, doprowadziła flotę do stanu bliskiej katastrofy w 2026 roku. Amerykańskie zdolności rozpoznania przyjmują właśnie w tym roku najpoważniejszy cios w historii. Głównym tematem są Reapery, ale należy nadmienić, że przyjęty cios w samolotach AWACS czy specjalnych samolotach rozpoznania uderza podwójnie.
2 rozdziały wojny, które zmieniły wszystko.
Mamy 2 rozdziały wojny Huti i Iranu, które doprowadziły nas do dnia dzisiejszego.
Konflikt z Huti: na przestrzeni 2023–2025 roku CENTCOM potwierdził stratę 15–16 Reaperów, a kolejne 7–8 uznaje się za możliwą stratę.
Konflikt, który pokazał, że drony tego typu nie są już niepokonane, kiedy przeciwnik posiada zdolności do ich stracenia.
Należy pamiętać, że drony Reaper nie tylko są w posiadaniu sił powietrznych USA, ale czasem jakiegoś znajdziemy w wywiadzie CIA. No dobrze, widzicie, i dalej nie będę się zagłębiał.
Dlatego straty połączone z danymi nieoficjalnymi wynoszą nawet do 24 dronów w wariancie najgorszym w średnim 20.
Konflikt z Iranem: na przestrzeni od 28 lutego 2026 roku CENTCOM potwierdził stratę 17–20 Reaperów, a kolejne 6–10 uznaje się za możliwą stratę.
Widzimy w tym wypadku pełną wojnę powietrzną, wykorzystanie uderzeń rakietowych i lotnictwa na przestrzeni marca 2026 roku.
Później w kolejnych etapach wojny, kiedy to trwa próba sił w Cieśninie Ormuz.
Posiada dodatkowo najlepsze zdolności przeciwlotnicze spośród państw, jakie mierzyły się z tymi dronami.
Dlatego straty połączone z danymi nieoficjalnymi wynoszą nawet do 30 dronów w wariancie najgorszym, w średnim 25.
Dochodzimy zatem do konkluzji, że w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie od 2023 roku Amerykanie w najgorszym wariancie stracili 55 reaperów w średnim 45.
To są straty bojowe, a chodzi o drugą stronę medalu, czyli straty eksploatacyjne, czyli osiągnięcie górnego limitu, kiedy sprzęt przestaje się uznawać za bezpieczny.
Konflikt doprowadził do gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na drony. Misje rozpoznawcze, ciągłe dozorowanie sił wrogich i ruchów mocarstw na eskalację na świecie zrzucono na MQ-9.
W wyniku pilnej potrzeby operacyjnej, która trwa już 4 lata, drony są używane w sposób nieprzerwany, a serwisu średniookresowe były odkładane do ostatniej chwili, jakie wyznaczały procedury.
Doprowadzono do momentu jak analogi nowoczesnych silników spalinowych.
Producent zaleca wymianę oleju silnikowego co 30 tys. kilometrów, pomimo tego, wymienia się co 10 tys. kilometrów, jeśli chcesz najechać więcej niż 3 wymiany.
To samo stało się z reaperami: przychodziły na serwisy w tak złym stanie, że ich naprawa stawała się nieopłacalna.
W ten sposób w ciągu ostatnich lat nawet 110 reaperów spisano, że stanu utracono je nie przez wrogi ogień przeciwlotniczy, a przez własną pilną potrzebę operacyjną i brak alternatywnych środków walki.
Konkluzja na temat stanu sił bieżącego rozpoznania dalekiego zasięgu
W ten sposób dochodzimy do bardzo niebezpiecznej konkluzji: na przestrzeni ostatnich 4 lat utracono flotę 155–165 reaperów z dostępnej floty około 280–300 maszyn w latach 2020–2022. To są liczby porażające dla zwykłego użytkownika, w tym prostych analityków.
Sytuacja nie byłaby tak niebezpieczna, gdyby istniała linia produkcyjna produkująca następne drony. Mówię „istniała”, bo zamknięto ją w 2025 roku w związku z tym, że uznano sprzęt za przestarzały i zbyt drogi do realiów ery dronów.
USA nie mają możliwości zastąpienia tych dronów. Pentagon na przestrzeni 2024–2025 uznał, że dronów będzie wystarczająco, aby utrzymać zdolności rozpoznania na minimalnym poziomie. Wojna irańska niestety zniszczyła te plany, a siły powietrzne zostały z poważną dziurą w rozpoznaniu, która tylko się zwiększa.
A plan zastąpienia MQ-9 jest nigdzie. Dopiero podpisano umowy 11 maja 2026 roku na drony nowej generacji, a ich opracowanie i wdrożenie to termin 2030 roku, jeśli nie nastąpią opóźnienia.
Amerykanie w najgorętszy okres i najbardziej ryzykowny pod względem wybuchu nowej wojny światowej wchodzą z dziurą operacyjną rozpoznania dalekiego zasięgu.
To nie brzmi dobrze, ale takie są fakty na podstawie dostępnych danych.
Kongres i plany operacyjne użycia MQ-9 Reaper
Aby potwierdzić tę dziurę, należy przytoczyć zapisy i ustalenia kongresu.
Kongres mówi o tak zwanych stałych liniach patrolowych (Combat Air Patrol - CAP), czyli stałym patrolowaniu danej przestrzeni 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Stałą linią patrolową składa się z 4 maszyn rozpoznawczych MQ-9 które:
- Dron nr 1 właśnie krąży nad celem i prowadzi rozpoznanie.
- Dron nr 2 jest w drodze, by go zmienić (tzw. płynna rotacja w powietrzu).
- Dron nr 3 właśnie wylądował i przechodzi przegląd techniczny.
- Dron nr 4 stoi w hangarze jako rezerwa operacyjna na wypadek awarii.
Wytyczono 56 takich linii na terenie globu, aby opisać to w sposób poprawny należy cofnąć się do planów operacyjnych z 2022-2023 roku i planów Pentagonu dotyczące działań rozpoznawczych:
INDOPACOM (Pacyfik) – Priorytet nr 1 (Plan: 18–20 linii):
Amerykanie planowali rozmieścić tam potężne siły. Trasy operacyjne miały tworzyć ciągły pierścień dozoru wokół tzw. Pierwszego Łańcucha Wysp. Kluczowe CAPs planowano ulokować bezpośrednio w Cieśninie Tajwańskiej, nad Morzem Południowochińskim oraz w rejonie wysp Senkaku. Maszyny miały operować głównie z baz na Okinawie (Kadena), Guam (Andersen) oraz z rotacyjnych punktów na Filipinach.
EUCOM (Europa) – Priorytet nr 2 (Plan: 12–14 linii):
W obliczu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Kongres drastycznie zwiększył tam zapotrzebowanie. Linie operacyjne planowano wzdłuż całej wschodniej flanki NATO – ciągłe patrole nad Morzem Czarnym (trasy z bazy w Mirosławcu w Polsce oraz z Câmpia Turzii w Rumunii), a także w rejonie państw bałtyckich i przesmyku suwalskiego.
CENTCOM (Bliski Wschód) – Wygaszanie (Plan: maksymalnie 10–12 linii):
Zgodnie z doktryną Pivot to Asia, Bliski Wschód miał zostać zredukowany do niezbędnego minimum. Zaplanowano śladową obecność: 2–3 linie nad Syrią/Irakiem (misje anty-ISIS) oraz rutynowe, rzadkie patrole nad Zatoką Perską z baz w Katarze (Al Udeid) i ZEA (Al Dhafra). Jemen i Morze Czerwone w ogóle nie figurowały w planach ciągłego dozoru bojowego.
AFRICOM i inne (Plan: ~12 linii):
Nadzór nad Sahelom (baza w Agadezie w Nigrze) oraz Rogiem Afryki (Dżibuti) w celu zwalczania Al-Shabaab.
Stan na 2026 rok:
INDOPACOM (Pacyfik): 4–5 linii, co jest strategiczną porażką dla USA, utraciły możliwość stałego monitorowania obszaru, cofając się do 2 linii wokół Tajwanu i 2–3 linie monitorujących bazy w głębi Morza Południowochińskiego.
Utracili kontrolę nad pierwszym łańcuchem wysp, a możliwość ustanowienia ciągłej linii wywiadowczej przestała istnieć.
EUCOM (Europa): 3–4. Linie, co wykraczają nawet poza stan krytyczny. Wszystkie linie w Państwach Bałtyckich i Polsce zostały zlikwidowane, tworząc operacyjną pustkę wywiadowczą. Nasze kraje muszą je zastąpić innymi zdolnościami, takimi jak zwiad satelitarny, który nie zapewnia stałego dozoru.
Ostatnie sprawne maszyny w Europie realizują zadania wyłącznie w basenie Morza Czarnego oraz wzdłuż granicy rumuńsko-ukraińskiej, operując z baz w Rumunii. Polska baza w Mirosławcu straciła status stałego centrum operacyjnego CAP na rzecz Bliskiego Wschodu.CENTCOM (Bliski Wschód): 24–26 linii z uwagi na działania wojenne w regionie, USA przerzuciły większość potencjału rozpoznawczego w ten region.
Według dostępnych źródeł informacji, do których można dotrzeć.
- Węzeł Jemeński (Morze Czerwone i Zatoka Adeńska): 8 stałych linii patrolowych
- Korytarz Irański (Cieśnina Ormuz i Zatoka Perska): 6 linii operacyjnych
- Osłona Baz (Syria / Irak / Jordania): 10–12 stałych linii patrolowych
Patrole na całym obszarze operacyjnym, które mają za zadanie kontrolować najważniejsze szlaki komunikacyjne oraz osłonić bazy zlokalizowane na całym Bliskim Wschodzie.
Po zakończeniu wojny powinno to wrócić do standardowych wartości, a reszta sprzętu powinna zostać rozdzielona do innych obszarów odpowiedzialności, natomiast do tego czasu musi pozostać w regionie.
AFRICOM i inne: 0-1 linia Operacje w Afryce zostały praktycznie zlikwidowane z powodu krytycznie małej liczby maszyn. Jedyna operacyjna linia patrolowa jest nad obszarem Dżibuti nad Somalią.
Porównianie w liczbach:
CENTCOM (Bliski Wschód): 10–12 linii do 24–26 linii.
INDOPACOM (Pacyfik): 18 - 20 linii do 4 - 5 linii.
EUCOM (Europa): 12 - 14 linii do 3 - 4 linii.
AFRICOM/Inne (Afryka): ~12 linii do 0–1 linii.
GLOBALNIE: 56 linii (189 maszyn) do ~38–41 linii (~135 maszyn).
Gdybym miał to podsumować, to jest zapaść zdolności strategicznych USA w rozpoznaniu i dozorowaniu. Ameryka szuka zdolności w trybie kryzysowym, wykupuje z rynku jakiekolwiek dostępne jeszcze maszyny po zamknięciu fabryki. Prawdopodobnie będzie wprowadzane rozwiązanie pomostowe z innego sprzętu zbliżonego do obecnego MQ-9. Utracenie zdolności nie wchodzi w grę, zwłaszcza że Kongres zakłada minimum bezpieczeństwa na 196 maszyn.
Tak, te 196 maszyn jest gwarantowane ustawowo i spadnięcie poniżej tego limitu i nieprzedstawienie planu naprawczego mogą skutkować wieloma konsekwencjami. Kongres może dokonać zmian personalnych na stanowiskach, blokady finansowania, przymusowego finansowania zmian itp.
Dlatego możemy mówić o utracie zdolności rozpoznawczych za pomocą MQ-9 Reaper do końca przyszłego roku i Pentagon musi szukać rozwiązań pomostowych. Nie ma ratunku dla tych dronów i program następnej generacji jest zbyt daleko.
Te dane nie są nigdzie eksponowane i nikt nie sprawdza, co się dzieje w ramach środków rozpoznania.
Widzimy zapaść strategiczną w tym obszarze, a Amerykanie nie mają możliwości jej zastąpienia.
AWACS czy rozpoznanie satelitarne niskiej orbity nie zastąpi dronów, które mogłyby być tam cały czas, a nie robiące zdjęć co X godzin.
Pentagon miał inny pomysł jeszcze 12 miesięcy temu, a teraz Kongres będzie się pytał po wojnie, jak wyglądają ich zdolności, i generałowie załamią ręce, bo nie będzie co powiedzieć.
Nikt nie spodziewał się zobaczyć coś takiego w 2022 roku: że USA utraciłoby tę dość ważną zdolność.
Dzisiaj widzimy, jak one zanikają w nieprawdopodobnym tempie i nic tego nie powstrzyma.
Kongres, widząc to, może również dolożyć oliwy do ognia, interweniując i tworząc przeszkody dla różnego rodzaju finansowań czy zmian.
Niepokojąca konkluzja w ramach rozważanych strategii.
Komentarze
Prześlij komentarz
Zapraszam do kulturalnej dyskusji. Komentarze zawierające wulgaryzmy, wyzwiska lub spam mogą zostać usunięte.